Witamy arrow Artykuły prasowe arrow Jednoczenie sołtysów
Jednoczenie sołtysów

2009-03-13


Wiktor Lach
Sołtys jako sąsiad jest pierwszym szczeblem administracji, do którego zwraca się o pomoc mieszkaniec wsi. Bez niego gmina nie mogłaby wykonać sprawnie wielu swoich zadań. Jednak w naszym powiecie sołectwa nie mogą korzystać w pełni z przysługujących im praw.

 
W zeszły piątek w remizie strażackiej w Celestynowie odbyło się spotkanie sołtysów z terenu całego powiatu otwockiego. Jego inicjatorką była Izabela Filipowicz-Żaroń - sołtys sołectwa Celestynów we współpracy ze starostwem, które dostarczyło materiały informacyjno-szkoleniowe. Zaproszeni na spotkanie sołtysi zjawili się licznie. Ponad czterdzieści osiem osób, w tym aż dziewiętnaście pań, wysłuchało przedstawiciela zarządu powiatu Dariusza Grajdy, który zaoferował pomoc i wsparcie starostwa dla inicjatyw sołeckich.


Szkolenia
- Najbardziej potrzebne są nam szkolenia dla sołtysów. Większość z nas jest niedoinformowana. W innych województwach odbywa się bardzo dużo szkoleń. Nasze nie jest tym zainteresowane. Wielu sołtysów nie wie o swoich prawach. Dla radnych urządza się szkolenia z kodeksu postępowania administracyjnego. My musimy samodzielnie zdobywać wiedzę i opłacać trudno dostępne materiały do nauki. Myślę, że o to powinien właśnie zadbać powiat - wyjaśniła Anna Lech, sołtys z Dziechcińca, która studiuje administrację samorządową. - Miałam mieszane uczucia, że starosta, mimo wcześniejszych deklaracji, nie przyjechał nawet na pięć minut. Wiele osób, z którymi rozmawiałam, zawiodło się - dodała. Obecny na spotkaniu Dariusz Grajda wyjaśnił, że starosta przeprasza za to, że nie mógł przybyć, ale miał w tym czasie ważne spotkanie w sprawie przyszłości szpitala powiatowego w Otwocku.


Akcja (a)polityczna
Przed spotkaniem wśród sołtysów pojawiły się plotki, że ma ono na celu pozyskanie poparcia sołtysów dla PSL. Powodem tych informacji był fakt, że współorganizator spotkania Dariusz Grajda jest członkiem rady naczelnej tej partii. Doniesienia te nie potwierdziły się. Na spotkaniu nie była prowadzona żadna agitacja, a Dariusz Grajda podszedł do niego w sposób czysto merytoryczny. Zapytany przez nas o całą sprawę stwierdził krótko: - Przenoszenie uwarunkowań politycznych na grunt lokalny jest niewłaściwe i nie na miejscu. Dariusz Grajda zapytał również zebranych o to, czy są zdecydowani tworzyć stowarzyszenie sołtysów powiatu otwockiego. Zgromadzeni gospodarze byli w tej kwestii jednomyślni - stowarzyszenie takie powinno powstać i jest jak najbardziej potrzebne. Termin następnego spotkania organizacyjnego wyznaczony został na czerwiec. Gospodarzami zebrania będą sołtysi z terenu gminy Karczew.


Statut
Zaproszona na spotkanie Joanna Iwanicka, redaktor naczelna Gazety Sołeckiej, periodyku doradczego, który ukazuje się od kilkunastu lat, przedstawiła w formie wykładu prawa sołtysów, które wynikają z ustawy o samorządzie gminnym. Pani Iwanicka od wielu lat zajmuje się problematyką sołectw i jest w tej dziedzinie ekspertem. Interpretację ustawy opierała na rozmowach z autorytetem polskiej samorządności, profesorem Michałem Kuleszą. Jak wyjaśniła, najważniejszym dokumentem jest statut sołectwa, który jako akt prawa miejscowego powinien zostać sporządzony przez prawnika, a nie urzędnika, ponieważ przygotowuje się go po to, aby rozwiązywał sytuacje trudne i konfliktowe. Dodatkowo przepisy ustawy o samorządzie gminnym wyraźnie definiują, że uchwała rady gminy powinna określać szczegółowo tryb przeprowadzania konsultacji z mieszkańcami gminy, a nie tylko zasady, jak stało się to w gminach powiatu otwockiego (art. 5a). Ponadto przewodniczący rady gminy, zgodnie z art. 37a, zobowiązany jest do zawiadomienia sołtysów o sesji rady gminy na takich samych zasadach, jak radnych, a więc musi przesłać im projekty uchwał, które będą omawiane na danej sesji. - Sołtys nie może siedzieć na sesji jak sierota i nie wiedzieć, o co chodzi. Najbardziej biegła w prawie osoba musi mieć możliwość przygotowania się do posiedzenia. W państwie obywatelskim urzędnik nie trzyma całej władzy i nie decyduje za mieszkańców. W państwie obywatelskim jak najwięcej kompetencji przekazuje się ludziom na dole, ponieważ oni wiedzą najlepiej, jak decydować o swoich sprawach - wyjaśniała sołtysom pani Iwanicka. - Porządne gminy robią to tak, że organizują konkursy i przekazują środki na najlepsze projekty - dodała.


Nic o nas bez nas
W gminach naszego powiatu większość sołectw działa według zbliżonego statutu. Jak wyjaśniła Joanna Iwanicka jest to niezgodne z prawem, a konkretnie z art. 35 ustawy o samorządzie gminnym, w myśl którego organizacje i zakres działania jednostki pomocniczej określa rada gminy odrębnym dla każdego starostwa czy osiedla statutem po przeprowadzeniu obowiązkowej konsultacji z mieszkańcami. Zgodnie z tym gminy naszego powiatu, aby pozostawać w zgodzie z prawem, powinny zindywidualizować swoje statuty i przystosować je do warunków panujących w każdym z sołectw, liczby ich mieszkańców i wniosków, które wypłyną podczas przeprowadzania niezbędnych konsultacji. Na sołtysów i skład rady mieszkańców mogą głosować jedynie osoby do tego uprawnione, a więc stali mieszkańcy. Status ten jest często błędnie rozumiany. Zdaniem prawników stały mieszkaniec to taki, który faktycznie zamieszkuje na terenie sołectwa (meldunek nie ma znaczenia), przy czym musi być obywatelem Unii Europejskiej. Zgodnie z ustawą każde prawo miejscowe musi być konsultowane z mieszkańcami danej miejscowości. Dotyczy to między innymi planu zagospodarowania przestrzennego. Jeśli gmina nie przeprowadzi takiej konsultacji, a jednostka pomocnicza poinformuje o tym wojewodę, ten na pewno uzna ową uchwałę za nieważną.


Majątek
Mienie, którym zarządza sołectwo, nie może zostać odebrane ani rozdysponowane przez gminę bez zgody zebrania wiejskiego, czyli zgody sołectwa. Samodzielnie decyduje ono również o przeznaczeniu i zagospodarowaniu powierzonego majątku. Gmina ma także obowiązek przekazać sołectwu dawne mienie gromadzkie. Nie zawsze tak było. - Parę lat temu, kiedy chcieliśmy zbudować plac zabaw, musieliśmy chodzić do wójta i prosić o pozwolenie na wykonanie tego zadania - wspomina Bogumiła Kamińska, sołtys Dąbrówki. Niedawno pisaliśmy o problemie sołectwa Celestynów z zagospodarowaniem terenu i zrewitalizowaniem parku naprzeciw urzędu gminy. Zaoszczędzone w ciągu dwóch lat środki sołeckie nie posłużą powstaniu placu z prawdziwego zdarzenia i parku leśnego, gdyż wójt chce na tym terenie zbudować skate park dla młodzieży. Środki sołeckie w naszym powiecie są przyznawane różnie, zależnie od gminy. W Wiązownie robi się to w najlepszy sposób, czyli środki przyznawane są tym sołectwom, które opracują najlepsze projekty. W Celestynowie wysokość środków sołeckich zależy od liczby mieszkańców w danym sołectwie. W Karczewie na piętnaście sołectw i kilka osiedli rozdysponowywana jest śmiesznie mała suma 1500 zł rocznie. Sołtysi ze względu na pełnioną przez siebie funkcję nie otrzymują wynagrodzenia za wyjątkiem procentowej prowizji za zbieranie podatków od mieszkańców swojego sołectwa. Jednak nie wszędzie jest tak samo. Rada gminy Wiązowna uchwaliła stałą dietę w wysokości 50 zł za każde zebranie sołtysów organizowane co kilka tygodni w gminie - zwykle pojawia się na nich wójt - oraz 25 zł za obecność podczas obrad rady gminy. Jak się dowiedzieliśmy, przygotowywana jest ustawa, na podstawie której sołtysi otrzymywać będą połowę diety radnego, co będzie słusznym rozwiązaniem, ponieważ z racji pełnionej funkcji ponoszą znaczne koszty rozmów telefonicznych, paliwa i korespondencji. Sołtysi poznali już swoje prawa, a więc każda z wiejskich gmin w naszym powiecie będzie musiała przygotować się teraz do opracowania i uchwalenia, w konsultacji z mieszkańcami, od kilkunastu do kilkudziesięciu odrębnych statutów dla sołectw.


Tygodnik Regionalny

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »